Przynajmniej 2 osoby zginęły, a wiele zostało rannych w skutek wichur, które szalały w ostatnich dniach nad Wielką Brytanią. W czasie przechodzenia frontu prędkość wiatru dochodziła do 150km/h, ulewnie padał deszcz, a miejscowości położone przy wybrzeżu zalewane były przez fale morskie.

Od zeszłego roku Wielka Brytania nękana jest przez bardzo wietrzną i deszczową pogodę. Dodatkowo nad wyspami coraz bardziej pogarsza się sytuacja powodziowa, a poprawy nie widać. Niestety prognozy długoterminowe przewidują utrzymanie się obecnej tendencji aktywności oceanu Atlantyckiego, a co za tym idzie kolejnych wichur na zachodzie naszego kontynentu.

Tylko w czasie ostatniej wichury 2 osoby zmarły na skutek zawalenia się budynków. Jedna z nich 49-letnia kobieta w momencie śmierci przebywała w swoim samochodzie, na który przewróciła się ściana. Kobieta poniosła śmierć na miejscu. Drugą ofiarą śmiertelną jest 85-latek, który podróżował statkiem transatlantyckim. Chwilę przed zgonem w statek uderzyła ogromna fala, gnana wiatrem przekraczającym 130km/h. Uderzenie było tak silne, że wybiło szyby w oknach, kilkanaście osób zostało rannych.

Mieszkańcom na pomoc wezwano wojsko, w kolejnych 22 miejscach ogłoszono zagrożenie powodziowe. Wiele osób, których domy zostały zalane przez wodę zostało ewakuowanych. W jednej z miejscowości zapadła się ziemia. Nadal około 100 tysięcy domów nie ma prądu na skutek zerwanych linii wysokiego napięcia.

Front z piątku, był jednym z wielu, które w ostatnim czasie nękały Wyspy Brytyjskie i kraje zachodniej Europy. W czasie środowej wichury (12 lutego) prędkość wiatru dochodziła do 170 km/h. Niestety kolejne prognozy nie wróżą poprawy trudnej aury.