Jeden z najaktywniejszych wulkanów Islandii Hekla wydaje się być bliski erupcji. Takie informacje podają geologowie z Uniwersytetu Islandzkiego. Teza ta została oparta na sygnałach wysyłanych przez wulkan, czy zatem jest się czym niepokoić?

Najbardziej jednoznaczną przesłanką mówiącą o zbliżającej się erupcji jest puchnący grunt w północnej części wulkanu. Świadczy to o wzrastającym ciśnieniu wewnątrz góry, pęczniejącej w wyniku zbierania się się coraz większej ilości magmy, która wypełnia wszelkie możliwe szczeliny wewnątrz wulkanu. Potwierdza to monitoring GPS, który pokazuje, że magmy jest jeszcze więcej niż przed ostatnią erupcją z 2000 roku. Zdaniem geologa Páll’a Einarsson’a wszystko wskazuje na to, że lada moment wulkan może wybuchnąć.

Dlaczego geolodzy tak bardzo przyglądają się wulkanowi Hekla? Wulkan jest bardzo niepozorny i w przeciwieństwie do pozostałych nie wysyła dużo sygnałów mówiących o zbliżającej się erupcji. Potwierdza to ostatnia erupcja z 2000 roku, wówczas od pierwszego trzęsienia ziemi do erupcji dzieliło tylko 79 minut. Cytowany naukowiec woli wydać stosowne ostrzeżenie, nawet jeśli do erupcji może nie dojść. Podobna sytuacja wystąpiła w 2006 roku, kiedy także zatrzęsła się ziemia oraz pojawiła się magma, jednak skala erupcji była bardzo mała. Zaś w roku 2011 oraz 2013 pomimo pęcznienia wulkanu nie doszło do jego wybuchu.

Wulkan Hekla w ostatnich 1200 latach wybuchał ponad 20 razy, niektóre z tych erupcji były małe, lecz te które były duże powodowały wydostanie się do atmosfery ogromne ilości pyłu i popiłu, które skutecznie zakrywały niebo. Duża erupcja wulkanu miałaby wpływ na pracę lotnisk, na pewno nie obyło by się bez ich paraliżu.