Niekontrolowane połowy delfinów, mniejszych wielorybów oraz morświnów u wybrzeży Japonii doprowadziły do groźby wyginięcia tych gatunków – donosi grupa ekologów. Dotychczasowe przydzielone limity na połowy poszczególnych gatunków są oparte na szacunkach sprzed 20 lat. Niektóre z nich są już tak przetrzebione, że ich liczebność spadła poniżej poziomu pozwalająca na naturalną reprodukcję.

Intratny rynek handlu żywymi zwierzętami przeznaczonymi do oceanariów ma w sobie jeszcze drugie dno. Żywe sztuki są sprzedawane za kwoty od 8.400 dolarów do nawet 90,000, często w celu pozyskania samego mięsa płaci się do 50,000 dolarów.

Raport został sporządzony przez Ekologiczną Agencję Śledczą, wkrótce odnieść się do niego ma Japońska Agencja Rybacka, jednak dotychczas nie udało im się dotrzeć do samego raportu. Główną linią obrony samej Japonii przed zarzutami zawartymi w raporcie jest tradycja tych połowów, źródło życia i utrzymania wielu mieszkańców, połowy prowadzone są także w celach naukowych.

Niezależna grupa badaczy z Londynu stwierdziła, że Japonia skłania się do przestrzegania wcześniej obranego kursu zrównoważonego i pro ekologicznego rozwoju, zmierza wkrótce doprowadzić do ograniczenia połowu w tym dziesięcioleciu. Rząd ma zamiar doprowadzić do odrodzenia i utrzymania właściwego poziomu liczebności zagrożonych gatunków. Trzeba bić na alarm, gdyż liczba niektórych gatunków zmniejszyła się i to bardzo. W przypadku delfinów pasiastych, połowy znacznie ograniczono z 1800 sztuk w roku 1980 do 100 sztuk obecnie. Zdaniem autorów raportów to i tak wciąż za dużo, gdyż zaburza to naturalną reprodukcję tych zwierząt.

W lipcu Japonia broniła corocznych połowów setek wielorybów w morzach okalająch Antarktydę upierając się, że połowy są legalne, ponieważ pozwalają na zebranie ważnych naukowych informacji, które mogą przetrzeć ścieżki do ponownego podejścia rozwiązania problemu wielorybnictwa.

Australia oficjalnie postuluje, aby całkowicie zakazać połowu wielorybów.