Deszcz jest niezbędny do życia roślin i zwierząt. W historii ludzkości istniało wiele przykładów społeczności, które czciły deszcz, a nawet go wywoływały. To w końcu woda jest źródłem dającym możliwość powstania życia na naszej planecie.

Może nie idźmy dalej i zatrzymajmy się na pewnych przyziemnych aspektach deszczu. Kto z nas nie lubi gdy pojedyncze krople uderzają o okno czy o parapet. Ta nutka melancholii przy akompaniamencie dobrej książki, to też sposób na udany wieczór. Dla innych padający deszcz jest inspiracją do naprawdę wspaniałych dzieł sztuki. Właśnie o to w tym wszystkim chodzi, deszcz nas wyzwala, ponieważ ma tą „wrodzoną” właściwość angażowania naszych zmysłów, łącznie z węchem. Jednak co powoduje, że ma ten swój niesamowity zapach?

O czym dokładnie jest mowa? Wyobraźmy sobie taką sytuację – wiosna i ten przyjemny zapach ziemi. Może trzy-cztery dni słoneczne, a potem ten moment i 15 minut deszczu, ach ta woń deszczu. Kto wyobrażając sobie tę scenerię nie wziął właśnie głębokiego oddechu i pomyślał „lubię to powietrze po deszczu” – tak, właśnie o to chodzi.

Co tak naprawdę czujemy? W tym miejscu musimy wszystkich zasmucić, najprawdopodobniej to nie zapach deszczu czujemy w powietrzu, lecz różne substancje organiczne z najbliższego otoczenia. Precyzyjniej mówiąc specyficzny zapach pewnej odmiany bakterii (actinobacterie) promieniowce znajdujących się w ziemi.

Bakterie typu actinobacterie, stoją przede wszystkim za udziałem w procesie rozkładu substancji organicznych zawartych w glebie, uaktywniają się tylko wówczas gdy gleba jest wilgotna. Jak tylko grunt stanie się wilgotny, promieniowce uwalniają zarodniki, zaś siła spadających kropli deszczu wyrzuca je jeszcze dalej w przestrzeń. W połączeniu z wiatrem zarodniki ostatecznie mieszają się z powietrzem.

Drugim potencjalnym źródłem zapachu jest ozon, który powstaje podczas uderzenia piorunów. Ów zapach jest również bardzo charakterystyczny. Czy wciąż powietrze po deszczu będzie tak samo przyjemne?