Amerykańscy naukowcy z United States Geological Survey (USGS) twierdzą, że wulkan Świętej Heleny powoli zmierza do kolejnej erupcji. Świadczy o tym wzrastający poziom magmy w wulkanie, zaznaczają jednak, że nie zdarzy się to w najbliższym czasie.

Ostatnia erupcja wulkanu miała miejsce w 2008 roku, od tego czasu poziom magmy wzrósł, lecz nieznacznie. Podobnie z wartością ciśnienia, które zależne jest od ilości magmy uwięzionej w „górze”. Naukowcy podkreślają, że nie oznacza to, że do erupcji dojdzie w najbliższym czasie. Znacznie bardziej realna jest perspektywa najbliższych paru lat.

Precyzuje to geolog badający wulkan Seth Moran – tak naprawdę są to przygotowania do czegoś większego, co najedzie w przyszłości. Kiedy będzie już blisko erupcji wulkan będzie wysyłać naprawdę dużo sygnałów o tym mówiących.

USGS prowadzi dokładne badania i obserwacje wulkanu od pamiętnej erupcji z roku 1980, która kosztowała życie 57 osób. W tym czasie doszło do wielu trzęsień ziemi oraz erupcji trwającej od 2004 do 2008 roku. Od tego czasu wulkan śpi snem sprawiedliwego, a do jego ponownego przebudzenia może dojść za nawet 100 lat. Tak naprawdę naukowcom nie pozostaje nic innego jak obserwacja zachowania potężnej góry Świętej Heleny.