Prawdopodobnie podczas dzisiejszego dnia usłyszymy od polskich mediów o kilkunastu trąbach powietrznych, które pozrywały dachy i powyrywały drzewa. Mimo, że Polska leży w europejskiej alei tornad, zjawiska te nie są zbyt częste, a przez brak wiedzy bardzo często mylimy je z silnym wiatrem prostoliniowym – downburstem. W tym artykule postaramy się nieco przybliżyć to zjawisko.

Zacznijmy od podstaw: gdy cząsteczki powietrza wznoszą się ku górze, ulegają one stopniowemu ochłodzeniu, by w pewnym momencie osiągnąć temperaturę punktu rosy. Następuje wtedy kondensacja – czyli skraplanie pary wodnej. Powstające kropelki wody formują chmury cumulus. Jeżeli powyżej poziomu powstania chmury zaobserwujemy chwiejną warstwę powietrza następuje dalszy proces piętrzenia chmur, aż do powstania chmur burzowych – cumulonimbusów.

W takiej komórce burzowej występuje prąd zstępujący – ruch powietrza wyraźnie skierowany ku ziemi. Gdy, w skutek bardzo silnego prądu zstępującego, zimne powietrze opada gwałtownie na ziemię możemy mówić o wystąpieniu zjawiska downburst. Charakteryzuje się ono bardzo silnymi porywami wiatru, zazwyczaj ponad 100 km/h (w bardzo skrajnych przypadkach nawet powyżej 200 km/h) oraz nawalnym opadem deszczu. W związku z opadaniem zimnego powietrza temperatura rejestrowana nad powierzchnią gruntu może gwałtownie spaść, choć w niektórych przypadkach, zwłaszcza w nocy może wystąpić zwiększenie temperatury tzw. heat burst (nie występuje wtedy opad). Zjawisko downburst bardzo często poprzedzone jest przez chmurę szelfową, a w oddali widać charakterystyczną „mgłę”. Zazwyczaj jest to ostatnim moment na schronienie się.

W zależności od wielkości obszaru występowania wyróżniamy micro (poniżej 4 km) oraz macrobursty (powyżej 4 km). To pierwsze zazwyczaj jest silniejsze niż macroburst, ale czas jego trwania jest zdecydowanie krótszy – od 2 do 5 minut. Generują one bardzo silne podmuchy wiatru – w USA odnotowano przypadek, gdzie wiatr podczas microburstu osiągnął prędkość blisko 270 km/h. Niezwykle silny prąd zstępujący występujący podczas tego zjawiska jest wielkim zagrożeniem dla lotnictwa. Niestety, odnotowano, kilkanaście przypadków katastrof lotniczych spowodowanych przez microburst.

Choć macroburst jest słabszym zjawiskiem niż trąba powietrzna to wiatr, w porywach, może osiągnąć nawet 200 km/h. Może ono trwać nawet do 20 minut i powodować zniszczenia podobne do tornada osiągającego 3 stopień w skali Fujita.

175485
Downburst widziany z oddali (fot.: http://www.strangefarmer.com/content/item/175485.html)

Mimo krótkiego czasu trwania downburstu może spowodować bardzo wielkie szkody – zerwane dachy, powyrywane drzewa –  dlatego często mylony jest z trąbą powietrzną. Jednakże oba zjawiska nie wykluczają się wzajemnie, a w Stanach Zjednoczonych odnotowano kilkanaście przypadków, gdy występowały one jednocześnie. Niewykluczone, że 19 lipca w Zawałach mieliśmy do czynienia z tymi dwoma zjawiskami.