W momencie zbliżania się do peryhelium cały medialny świat obserwował losy komety, w momencie gdy okazało się, że najprawdopodobniej kometa ISON nie przetrwała znikł cały medialny szum. W poprzednim artykule informowaliśmy o dwóch scenariuszach, pesymistycznym i optymistycznym – część naukowców zakładała że nie wszystko jest jeszcze przesądzone. Dziś odpowiedź jest już oczywista, na domiar złego pojawiły się pewne problemy.

comet-ison- w grudniu
Tak kometa ISON powinna być widoczna w grudniu, gdyby przetrwała spotkanie ze słońcem

Wielu obserwatorów zawodowych czy amatorów z wielkim napięciem śledziła losy komety. Na początku wydawało się, że ISON przetrwała spotkanie ze słońcem, gdyż w pierwszym momencie wyraźnie zaczęła jaśnieć, jednak chwilę później rzeczywistość okazała się bezwzględna i kometa gasła w oczach.

Obecnie kometa zyskała status „zaginionej w akcji”, ponieważ zarówno sondy kosmiczne NASA, obserwatoria znajdujące się na ziemi, oraz Kosmiczny Teleskop Hubbla nie są w stanie odszukać ponownie komety. Po prostu jej nie widzą, pytanie dlaczego? Słuszną odpowiedzią wydaje się,  że kometa stała się teraz zwyczajną chmura kosmicznego pyłu. Proszę jednak nie brać dosłownie znaczenia słowa pył, gdyż kosmiczny pył nie jest prochem, który znamy z ziemi. Najprawdopodobniej przemieszcza się uprzednio wytyczoną trasą.

Dodatkowym dowodem rozpadnięcia się komety jest fakt, że gdyby jądro komety nie uległo rozpadowi było by widoczne na niebie około 3 grudnia, tak się jednak – jak wiemy – nie stało. Dotychczas komecie nie udało się zrobić żadnego zdjęcia z ziemi, po przejściu peryhelium. Obserwatorzy podejrzewają, że najwcześniej resztki komety będą widoczne około 12 grudnia.

Widok komety z (Solar TErrestrial RElations Observatory)  STEREO HI1-A pomiędzy 30 listopada a 3 grudnia.

W tym miejscu warto też zaznaczyć, że ISON na pewno nie będzie widoczna gołym okiem, zaś aby móc śledzić dalsze losy resztek komety konieczny będzie odpowiedni sprzęt. Jednak i w tym wypadku potrzeba będzie sporej dawki szczęścia.