Jęzory lawy coraz bardziej zbliżają się do zabudowań na hawajskiej wyspie Big Island. Sytuacja staje się coraz trudniejsza, lecz władze wydają się być na to przygotowane. Każdego dnia lawa przemieszcza się o kolejne metry.

Od czerwca trwa erupcja wulkanu Kilauea, z którego krateru wydobywają się ogromne ilości lawy. Dotychczas wszystko to miało miejsce z dala od zabudowań i terenów mieszkalnych. Lawy jest jednak tak dużo, że coraz bardziej zbliża się do zabudowań.

Jeszcze w zeszłym tygodniu lawa była na tyle daleko, że nie stwarzała żadnego zagrożenia. Żywiołu nie należy lekceważyć, tym bardziej, że w ciągu jednego dnia lawa potrafiła pokonać prawie pół kilometra, zaś kolejnego diametralnie zwolnić swój przepływ. Wszystko to powoduje, że mieszkańcy zagrożonego miasta Pahoa muszą być gotowi na najgorsze. Już teraz część z nich jest gotowa do natychmiastowej ewakuacji.

Obecnie średnia prędkość przemieszczania się jęzora lawy wynosi około 9-14 metrów na godzinę. Daje to czas na ewakuację i przygotowanie się na najgorsze. Jeszcze w niedzielę lawa znajdowała się około 270 metrów od zabudowań, przy czym szacuje się, że zagrożonych jest około 50-60 budynków.

Erupcja wulkanu Kilauea trwa nieprzerwanie od 1983 roku. Dotychczas jęzory lawy rozchodziły się w kierunku południowym, od pewnego czasu cześć z nich obrała sobie za cel północno wschodnią część wyspy. Dotychczas jęzory lawy pochłonęły buddyjski cmentarz, miejmy nadzieję, że na tym się skończy.

1 KOMENTARZ

Comments are closed.