Kometa 67P/Churyumov–Gerasimenko. ESA

Po udanym lądowaniu i przymocowaniu się do podłoża, lądownik Philae rozpoczął realizacje planu naukowców z ESA. Zadanie od samego początku było zagrożone, ze względu na ograniczoną pojemność baterii lądownika, jak i faktu, że wylądował on w miejscu mocno zaciemnionym. Na szczęście przed przejściem w stan hibernacji udało mu się przesłać wszystkie dane.

Lądownik wystrzelony przez sondę Rosetta wykonał swoje zadanie w ciągu 57 godzin od momentu lądowania na komecie 67P/Churyumov–Gerasimenko. Od samego początku trwał wyścig z czasem z powodu ograniczonej pojemności baterii lądownika, które mogły wytrzymać maksymalnie 60 godzin. Misja mogłaby trwać dłużej, lecz lądownik wylądował w miejscu mocno zaciemnionym, gdzie słońce docierało do niego przez niespełna 1,5 godziny. W dniu wczorajszym lądownik przesłał ostatnie dane i przeszedł w stan hibernacji. Nie ulega wątpliwości, że przesłany materiał zapewni wiele pracy badaczom.

Okazało się, że do manewru lądowania Philae podchodził aż 3 razy. Wszystkiemu winna jest grawitacja komety, która z powodu naturalnych przyczyn jest znacznie mniejsza niż na Ziemi. Z tego też powodu nie udało się wylądować w nasłonecznionym miejscu. Dodatkowo nie wszystkie harpuny przymocowały się do powierzchni komety.

Naukowcy jednak mają nadzieję, że gdy kometa znajdzie się w pobliżu Słońca uda ponownie naładować baterie i nawiązać kontakt z lądownikiem. Przypominamy, że sonda Rosetta w dalszym ciągu podąża za kometą.