Blisko 300 tysięcy osób w prowincjach Quebec, Eastern Ontario i New Brunszwik w Kanadzie zostało bez prądu po potężnych opadach śniegu, oraz marznącego deszczu, które przeszły przez te regiony w środę. W Stanach Zjednoczonych natomiast śmiertelne tornada zabiły co najmniej siedem osób.

Burze lodowe nie są niczym niezwykłym w Kanadzie. Występują regularnie, raz „słabsze”, raz „silniejsze”. Tym razem ciągłe opady marznącego deszczu doprowadziły do potężnych uszkodzeń, głównie w dostawie prądu.
„W krytycznym momencie w środę wieczorem od zasilania odciętych było ponad 250 tysięcy osób. 66 tys. pozostawało bez elektryczności przez około 22 godziny. Od środy 350 zespołów pracuje nad przywróceniem energii. Od czwartku pomaga im także 20 ekip z Ontario. Choć prace trwają, wielu ludzi wciąż pozostaje bez prądu.” – można przeczytać w TVN.

W miniony wtorek i środę przez USA przechodziły śmiertelne tornada, przyczyniając się do śmierci co najmniej 7 osób (około 30 osób zostało rannych). Narodowy serwis pogodowy National Weather Service dostał 23 raporty o tornadach, z czego pięć potwierdziło się na radarach.

Niestety w najbliższym czasie pogoda w Kandzie, oraz w USA wciąż będzie niebezpieczna. Przez prowincje Quebec wciąż przemieszczać się będą fronty atmosferyczne z opadami deszczu i deszczu ze śniegiem. W USA praktycznie codziennie istnieje ryzyko pojawienia się trąb powietrznych.

Źródło: tvnmeteo.pl, www.theglobeandmail.com