Niewiele się o tym mówi, dlatego też nie wiele wiadomo o potężnych burzach, które przetaczają się przez tę część świata. Wiadome jest jedno, że potrafią być bardziej śmiertelne i niszczycielskie od tych, które tworzą się wzdłuż sławnej „alei tornad” w Stanach Zjednoczonych.

Ostatnie tak niszczycielskie burze pojawiły się z końcem kwietnia w północnych regionach Bangladeszu. Zginęło 16 osób, blisko 1000 domów zostało zniszczonych przez ulewny deszcz i silny wiatr. Należy zaznaczyć, że kwiecień jest miesiącem suchym, pora deszczowa (monsun letni) rozpoczyna się dopiero w czerwcu. Często jednak zdarza się, że już w kwietniu powstają niszczycielskie burze.

Osoby, które zginęły około tydzień temu nie zostały zabite przez tornado, ale kalboishakhi. Jest to termin, którym mieszkańcy Bangladeszu określają silne burze, które mają miejsce kilka razy w roku przed lub w trakcie kwietnia. Wczesny kwiecień jest miesiącem Baishakh, czyli końcem starego roku, gdy zmywane są brudy i zaszłości kończącego się roku. Jest to typowe święto związane z naturalnymi mechanizmami przyrody.

Jednak same mechanizmy, które przyczyniają się do powstania kalboishakhi nie są dobrze znane. Wiadomo jest, że burze powstają przed nadejściem monsunu, w bardzo ciepłym i wilgotnym powietrzu, które ściera się z chłodnymi masami znad Iranu i Turkmenistanu, co ma miejsce na południu Himalajów. W tym kontraście termicznym powstają zabójcze burze, które przemieszczają się w kierunku południowo-wschodnim. Same burze charakteryzują się licznymi wyładowaniami atmosferycznymi i silnymi wiatrami wiejącymi w kierunku północno-wschodnim.

Niedzielne burze, które pojawiły się 27 kwietnia zachowywały się dokładnie w ten sam sposób. 9 osób śmierć poniosło w mieście Netrokona, 6 w Sungamanj, jedna osoba zmarła od uderzenia piorunu w Naogaon. Silny wiatr, który towarzyszył burzy był zdolny do przewrócenia wagonu pociągu, w  którym podróżowało aż 500 pasażerów. Na szczęście nikomu nic się nie stało.