Wraz z nadejściem lata na półkuli północnej, ponownie pojawia się problem pożarów buszu w Kalifornii. Po bardzo suchej zimie temperatury dochodzą i przekraczają 30*C. Międzyczasie pojawiły się opady, lecz nie mogły one zapobiec pożarom. Strażacy znów mają pełne ręce roboty.

W samą środę ogień zniszczył ponad 20 domów, i dalej się rozprzestrzenia. Jeśli uda się go ugasić w jednym miejscu na nowo wybucha w innych. To prawie jak w walka z wiatrakami. Bardzo ciężka sytuacja panuje w okolicy miasta San Diego (mapa google), ogłoszono tam stan alarmowy. W ciągu kilku godzin wybuchło tam pięć nowych pożarów buszu.Pożary mają miejsce około 50 kilometrów na północ od San Diego, z daleka widać ogromne płomienie i kłęby czarnego dymu. Do mieszkańców i firm, zagrożonych ogniem wysłano zawiadomienia o ewakuacji. Łącznie wysłano ponad 11 tysięcy zawiadomień.

Na razie nie ma osób rannych, ponieważ mieszkańcy bardzo dobrze zdają sobie  sprawę z rangi zagrożenia – oczywiście w dobie smartfonów i przenośnych kamer nie brakuje osób, które będą lekceważyć zagrożenie. Musimy pamiętać, że sucha ściółka to idealny pokarm dla ognia, zaś silny wiatr to potężna siła napędowa. W najbliższych dniach warunki pogodowe  w Kalifornii będą sprzyjać rozprzestrzenianiu się i powstawaniu nowych pożarów.