Obecne załamanie pogody to nic w porównaniu z tym co nas czeka w drugiej połowie tygodnia. Nad Skandynawią rozbuduje się potężny wyż, który ściągnie do Polski arktyczne masy powietrza, temperatury gwałtownie polecą w dół, nawet do -30 stopni Celsjusza. Dodatkowo spodziewamy się obfitych opadów śniegu, lokalnie spadnie do 50 centymetrów białego puchu, czeka nas zatem prawdziwe uderzenie zimy.

Takiego scenariusza pogodowego nie wymyśliłby nawet Alfred Hitchcock. Przed nami tęgi mróz, śnieżyce i zaskoczeni drogowcy, ale po kolei…

Wszystko zacznie się we wtorek

Wyż, o którym wspominaliśmy na początku zacznie kształtować się już we wtorek. Zimne masy powietrza, które obecnie znajdują się nad obszarem Arktyki zaczną być pompowane nad Europę, docierając nawet do północnej Afryki. W ciągu dnia temperatura spadnie do -10°C na południowym zachodzie i do nawet -15°C na wschodzie. Nocami spadki temperatury jeszcze potężniejsze, do -25°C. Z każdym dniem będzie coraz zimniej.

Od czwartku śnieżyce

Żeby tego było mało od czwartku zacznie padać śnieg. Docierające mroźne powietrze na południe kontynentu uruchomi proces powstawania wydajnych opadowo frontów atmosferycznych, które następnie zaczną wędrować do Polski. Pierwszy front dotrze do nas już w piątek, wówczas ma spaść nawet do 20-30 centymetrów śniegu. Następnie w niedzielę do naszego kraju wkroczy kolejna strefa obfitych opadów śniegu, która swym zasięgiem obejmie cały kraj. Najmniej śniegu spadnie na północy, bo tylko i aż 10 centymetrów, a na południu totalny armageddon, nawet do 33,5 centymetra śniegu. Łącznie pokrywa wyniesie nawet ponad pół metra, zaspy mogą sięgać ponad 2 metry.

Takiej zimy w kwietniu nie pamiętają nawet najstarsi górale, bo nie mieli jeszcze internetu. Być może wciąż jeszcze nie mają. Więcej szczegółów podamy już niedługo, tymczasem życzymy wszystkiego najlepszego z okazji świąt Wielkanocnych oraz prima aprilis.