W tym tygodniu, w Polsce, zmagamy się z falą upałów lecz warto przypomnieć sobie kilka rzadko spotykanych rodzajów chmur. Poniżej przedstawiamy, stworzony przez BBC, ranking najciekawszych.

Lenticuralis

mtn1
Fot.: http://www.jbflying.com/Webpictures/mtn1.jpg

Chmury soczewkowate, bardzo często mylone z UFO. Tworzą się od zawietrznej strony gór. Jedne z najpiękniejszy chmur, wydające unosić się w miejscu. Pojawiają się, gdy nad górami występuje jednocześnie stabilna i wilgotna porcja powietrza.

Nacreous

7-compressed
Fot.: Pekka Parviainen/SPL

To jedne z najrzadszych chmur na Ziemi. Mimo swojego piękna odgrywają one duża rolę w procescie niszczenia warstwy ozonowej, otaczającej naszą planetę. Powstają w okolicach koła podbiegunowego. Gdy temperatura spada grubo poniżej -50 stopni Celcjusza, niewielkie ilości wilgoci kondensują się w chmury stworzone z kryształków lodu. Chmury te tworzą się powyżej 15 km nad powierzchnią Ziemi – dzięki temu oświetlane są nawet wtedy, gdy Słońce „chowa się” za horyzontem. Nacreousy przyśpieszają reakcje chemiczne, a konkretnie proces przekształcania chlorofluorowęglowodorów w chlor, który niszczy warstwę ozonową.

Asperatus

pobrane1-compressed
Fot.: Laurent Laveder/SPL

Są pierwszym, nowym rodzajem chmur określonych od ponad pół wieku. Mają wygląd ciemnych, chaotycznych fal, które wyglądem przypominają wzburzony ocean. Najczęściej można je spotkać na terenie amerykańskiej alei tornad, jednakże odnotowane kilkanaście przypadków wystąpienia ich na terenie naszego kraju.

Fale Kelvina-Helmholtza

pobrane2-compressed
Fot.: Brad Lundgren

Bardzo rzadko występujące chmury, określane mianem Świętego Graala przez wielu fanatyków chmur. Występują niemal na całym świecie, lecz po uformowaniu ich „żywotność” wynosi kilka minut. Obecność tych chmur świadczy o dużej niestabilności w atmosferze, co stwarza zagrożenie dla ruchu powietrznego.

Superkomórka

pobrane3-compressed
Fot.: Roger Hill/SPL

Najrzadszy, ale najbardziej niszczycielski rodzaj burzy.  Dzięki wbudowanemu mezocyklonowi superkomórki burzowe mogą przemierzyć kilkaset kilometrów i trwać nawet do kilku godzin. Zazwyczaj towarzyszą im bardzo groźne zjawiska takie jak: nawalne opady deszczu, duży grad (dochodzący do kilku cm) oraz przede wszystkim downburst oraz tornada. Gdy chmura osiąga szczyt troposfery możemy zaobserwować imponujące kowadła.

Mammatus

pobrane4-compressed
Fot.: Mike Hollingshead/SPL

Ich nazwa pochodzi od łacińskiego słowa mamma, które oznacza „wymię” lub „piersi”.  Najczęściej znajdują się na „tyle” burzy, co oznacza że najgorsze już za nami. Chmury mamatus mogą rozciągać się przez setki kilometrów, a ich proces powstawania nadal jest przedmiotem badań naukowców.

Virga

pobrane5-compressed
Fot.: Frank Zullo/SPL

Chmury te powstają, gdy deszcz lub śnieg zaczynają spadać, lecz parują bądź sublimują w powietrzu. Wyglądem przypominają macki meduzy. Występują wraz z kilkoma głównymi rodzajami chmur, choć najpiękniejszy efekt dają z chmurami piętra wysokiego, np. altocumulus, cirrocumulus. Często obserwowane w klimacie typowo pustynnym, natomiast w systemie burzowym często zwiastują bardzo silne opady deszczu.

Prześwit poopadowy

pobrane6-compressed
Fot.: Kimberly Kradel/Alamy

„Dziura” w chmurach, która pojawia się w warstwach średnio-wysokich. Prześwit powstaje podczas nagłego zamrażania porcji wilgoci i jej spadaniu. Zjawisko, w ciągu godziny, może przybrać rozmiar 50 km. Zdarzają się przypadki zidentyfikowania tych chmur jako ufo.