Jak donoszą lokalne media około stu ciał leżało na ulicach miasta Tacloban. Dodatkowo kolejne 20 ciał odkryto w kościele w pobliskim miasteczku Palo. Żywioł niszczył budynki i spowodował wiele lawin błotnych. Na zniszczone tereny zostały wysłane oddziały wojska, które mają zająć się pomocą poszkodowanym i w uprzątnięciu zniszczonych terenów.

Wiele wiosek i regionów zostało odciętych od świata, minie sporo czasu zanim uda się przywrócić normalne połączenie. Dotychczas 4 osoby zostały uznane za zaginione, jednak nie łudźmy się, liczba zaginionych tak jak liczba ofiar jeszcze wzrośnie. Nie jest jeszcze możliwe dokładne policzenie strat jakie wyrządził tajfun, miejscowe władze mają jednak nadzieję, że już dzisiaj uda się przedstawić wstępne szacunki.

Super tajfun – lokalnie nazwany Yolanda – uderzył na Filipiny nad ranem w piątek, przynosząc porywy wiatru do 379 km/h (poczekajmy jeszcze na potwierdzenie tego pomiaru), fale morskie były wysokie, aż na 15 metrów. Dodatkowo ulewnie padało, miejscami na metr kwadratowy ziemi spadło niemal 400 litrów wody.

Tuż przed nadejściem żywiołu pozamykano szkoły i urzędy. Zabroniono wszelkiej żeglugi i odwołano loty, w stanie gotowości pozostawała służba wojskowa i medyczna. Niestety tajfun przeszedł nad terenami, które w zeszłym miesiącu ucierpiały od trzęsienia ziemi, które wyniosło 7,3 stopnia. Najbardziej ucierpiała wyspa Bohol, gdzie wiele ludzi zostało pozbawionych dachu nad głową.

Niektóre kraje europejskie zapowiedziały pomoc humanitarną dla Filipin.

Po Filipinach tajfun uderzy na Wietnam i częściowo na pozostałe kraje półwyspu Indochińskiego. Nie jest już super tajfunem, gdyż porywy wiatru dochodzą maksymalnie do 210 km/h. Miejscowe władze przygotowują się do ewakuacji blisko 100 000 osób, zamykane są szkoły i urzędy, część osób które mieszkają na terenach potencjalnie zalewowych przeniesiono do specjalnie przygotowanych schronów.