Wulkan Kilauea kontynuuje wciąż bardzo groźną erupcję. Niezwykle groźna lawa dotarła do zabudowań, lecz przez ponad tydzień jej główny płat pozostawał w miejscu. Niestety pojawiły się odnogi i to właśnie tam lawa skierowała swoją główną aktywność. W dniu wczorajszym (czasu polskiego) żywioł pochłoną pierwszy dom.

Od 30 października główny płat lawy, który nieubłaganie zbliżał się do miejscowości Pahoa, wyhamował i dotychczas nie wykazywał większej aktywności. Pojawiły się natomiast odnogi od głównego płatu. Jedna z nich pojawiła się przy sortowni odpadów, lecz po kilkunastu godzinach wzmożonej aktywności sytuacja się unormowała.

Szczęście w nieszczęściu obecnie najaktywniejsza część głównego płatu zlokalizowana jest aż 450 metrów od miejscowości. Odnoga, która powstała w tym miejscu przemieszcza się około 5 metrów na godzinę, a na jej drodze znalazł się pierwszy budynek mieszkalny.

W ciągu godziny żywioł pochłonął dom. Straty wyceniono na blisko 200 tysięcy dolarów. Mieszkańcy już wcześniej byli przygotowani na taką ewentualności i w porę zabrali cały dobytek. Obecnie przeprowadzili się w inną, bezpieczniejszą część wyspy.

Wulkanolodzy ostrzegają, gdyż intensywność erupcji ponownie przybiera na sile.