Jęzor lawy, który dotychczas mozolnie przemieszczał się w kierunku Pahoa z każdą godziną systematyczne zwalniał. Teraz wiadome jest, że od 30 października lawa na Hawajach dosłownie stanęła w miejscu. Czy oznacza to, że zagrożenie minęło?

Dotychczas wydawało się, że nic nie jest w stanie zatrzymać żywiołu, który krok po kroku trawił kolejne połacie lasu. Niemal od samego początku wiadome było, że prędzej czy później lawa dotrze do pierwszych zabudowań mieszkalnych. Gdy tak się stało, rozpoczęło się nerwowe odliczanie czasu, aż lawa dotrze do pierwszego domu.

W tym momencie zdarzył się cud, bo jak na razie lawa od zeszłego czwartku stoi w miejscu. Informowaliśmy jeszcze w sobotę (1 listopada) o powolnym jej ruchu, lecz wszystko wskazuje na to, że już wtedy lawa stała w miejscu – potwierdzają to najnowsze doniesienia. Na jej „czole” nie odnotowano nowych bąbli czy wypływów nowej masy. Te zaś pojawiły się, aż 160 metrów od czoła lawy i rozchodzą się na boki od głównego cieku.

lawa hawaje wulkan (2)

Jeden z „odpływów” wystąpił nieopodal składowiska odpadów komunalnych (zdjęcie powyżej). Lecz po paru dniach aktywności nie zrobił dalszego progresu. Zamiast tego, kolejna odnoga pojawiła się w innym miejscu, gdzie nie zagraża żadnym budynkom.

Nie ulega wątpliwości, że lawa wciąż jest bardzo groźna, i o ile nie nastąpi nagły wzrost aktywności wulkanu Kilauea, jest bardzo możliwe, że mieszkańców Pahoa czeka szczęśliwe zakończenie.

Udostępnij swój głos!


Podziel się swoimi wrażeniami
  • W szoku
  • Sympatycznie
  • Smutno
  • Jestem zły/a
  • Bez szału
  • Trochę się boję
ŹRÓDŁOZdjęcia i materiał hvo.wr.usgs.gov
PODZIEL SIĘ
Paweł Bartoń
Interesuję się meteorologią, zjawiskami pogodowymi oraz ogólnie przyrodą. Ciekawią mnie mechanizmy powstania zjawisk. To czemu chce stawić czoła, to ogromna trudność z jaką wiąże się prognozowanie pogody. Chcę także informować o tym, co dzieje się na całym świecie.