W sobotę o 13, Ziemia znajdzie się najbliżej Słońca. Oba ciała będzie wtedy dzielił dystans 147,1 milionów kilometrów – poinformował dr hab. Arkadiusz Olech z Centrum Astronomicznego PAN w Warszawie.

W starożytności i w średniowieczu uważano, że wszystkie planety poruszają się po orbitach idealnie kołowych. Pogląd ten zrewidował Jan Kepler, który udowodnił, że planety Układu Słonecznego krążą po elipsach. Rozumiemy to tak, że Ziemia nie znajduje się w stałej odległości od naszej dziennej gwiazdy.

Chociaż podręczniki podają, że odległość dzieląca Ziemię i Słońce wynosi 149 600 000 km, jest to tylko wartość średnia. W rzeczywistości dystans dzielący oba ciała zmienia się od 147 100 000 km (astronomowie mówią, że Ziemia znajduje się wtedy w peryhelium) do 152 100 000 km (Ziemia w aphelium).

„Tak więc 4 stycznia, o godzinie 13 naszego czasu, Ziemię od Słońca dzielić będzie rekordowo niska odległość 147,1 miliona kilometrów (0,9833233 jednostki astronomicznej). Tarcza naszej dziennej gwiazdy będzie jednak miała średnicę aż 32,6 minuty łuku, czyli o ponad jedną minutę większą niż w momencie, gdy Ziemia znajduje się w aphelium.
Kształt orbity Ziemi ma jednak mierzalny wpływ na nasze pory roku. Ponieważ w najbliższej okolicy Słońca Ziemia porusza się nieznacznie szybciej niż w momencie, gdy dzieli ją największa odległość, pory roku nie trwają tyle samo czasu. Na półkuli północnej wiosna średnio trwa 92 dni i 21 godzin, lato 93 dni i 14 godzin, jesień 89 dni i 18 godzin, a zima 89 dni i 1 godzinę. Ponieważ na półkuli południowej sytuacja wygląda dokładnie na odwrót, jesteśmy w niejako w nieznacznie uprzywilejowanej sytuacji, bowiem nasze lata są o ponad 4 dni dłuższe.” – podaje onet.pl