12 ofiar śmiertelnych, dziesiątki rannych, blisko milion ewakuowanych, a do tego milionowe straty – oto skutki trzęsienia ziemi, które w połowie zeszłego tygodnia nawiedziło Chile. Przypominamy, że 16 września Chile nawiedziło trzęsienie ziemi o sile M8,3, wywołało tsunami o wysokości około 4,5 metra.

Chile z racji położenia geograficznego bardzo często nawiedzane jest przez trzęsienia ziemi. Ostatnio tak potężne wstrząsy zanotowano w 2010 roku o magnitudzie 8,8. Warto przypomnieć, że najsilniejsze na świecie zmierzone trzęsienie miało miejsce właśnie w Chile w maju 1960 roku w pobliżu miasta Lumaco. Siła tego trzęsienia wyniosła aż M9,5!

Ostatnie wstrząsy okazały się tak silne, że odczuwalne były między innymi w Buenos Aires. Wystąpiła też fala tsunami, która wdarła się w głąb chilijskiego wybrzeża, miejscami miała aż 4,75 metra.

Po wstrząsie głównym pojawiała się seria wtórnych. Sejsmolodzy spodziewają się, że także w kolejnych dniach ziemia może drżeć, jednak siła „drgań” nie powinna być już tak potężna.

Straty okazały się znaczne. Zginęło 12 osób, dziesiątki zostały ranne. Przynajmniej milion osób zostało ewakuowanych w związku z możliwością wystąpienia fali tsunami. Ostrzeżenie dotyczyło większości państw położonych nad oceanem Spokojnym. 642 rodziny straciły dach nad głową, tysiące domów i budynków zostało uszkodzonych. Zniszczeniu uległa też infrastruktura publiczna. Pojawiły się przerwy w dostawie prądu oraz dostępie do wody pitnej.

Największe straty trzęsienie wywołało w regionie miasta Coquimbo, gdzie ponad 600 osób straciło dach nad głową. Pojawiły się lawiny ziemne, a fala tsunami okazała się najwyższa.