Choć kalendarzowa zima na półkuli południowej trwa dopiero kilka dni, to już zdążyła dać w kość mieszkańcom Nowej Zelandii.

Wczoraj temperatura w wielu nowozelandzkich miastach spadała do rekordowych wartości. W mieście Pukaki osiągnęła -20°C, a do rekordu z 1903 roku brakowało jej jedynie 5,6°C.  W Omaramie  temperatura spadła do -16,7°C, a w Tekapo -13°C. Jest to najsilniejszy atak zimy w tym kraju od 12 lat.

Jednak niska temperatura nie jest jedynym zmartwieniem Nowozelandczyków. Z powodu oblodzenia na drogach doszło do wielu wypadków, a najtragiczniejszy zdarzył się w Christchurch, gdzie zginęła jedna osoba. Po śnieżycach, które nawiedziły region Canterbury w zeszłym tygodniu, tysiące mieszkańców pozostaje bez prądu.

Mróz jest również przyczyną wielu awarii rur doprowadzających wodę. „Rury pękają praktycznie wszędzie. Kilka następnych dni zapowiada się niezwykle „interesująco”” – mówi John McGartland, hydraulik z Omaramy.

Zdjęcie satelitarne Nowej Zelandii (fot.: ance-modis.eosdis.nasa.gov)
Zdjęcie satelitarne Nowej Zelandii (fot.: lance-modis.eosdis.nasa.gov)

Na aktualnym zdjęciu satelitarnym Nowej Zelandii, zauważalny jest całkowity brak chmur nad częścią lądową, co dodatkowo wspomaga intensywne wypromieniowywanie ciepła z podłoża i znacząco wpływa na obniżanie się temperatury.

Na szczęście prognozy sugerują stopniowe ocieplenie. W weekend temperatury nadal będą mroźne, ale już na pewno nie spadną do -20°C.

Udostępnij swój głos!


Podziel się swoimi wrażeniami
  • W szoku
  • Sympatycznie
  • Smutno
  • Jestem zły/a
  • Bez szału
  • Trochę się boję