Bardzo silne wichury i ulewne opady deszczu przetoczyły się w sobotę (25 lipca) przez Holandię. Jeszcze nigdy w historii pomiarów meteorologicznych prowadzonych w Holandii od 1901 roku, sztorm w lipcu nie okazał się tak silny. Porywy wiatru przekraczały 100 km/h. Jedna osoba nie żyje, kilka zostało rannych.

Silny wiatr spowodował przerwy w dostawie prądu, utrudnił prace lotnisk – część lotów została anulowana. Najsilniej wiało na wybrzeżu, gdzie zmierzono podmuch 121 km/h, zaś w głębi lądu porywy dochodziły lub delikatnie przekraczały 100 km/h. W skali całego kraju powalonych zostało setki drzew, silny wiatr uszkadzał dachy oraz budynki.

Niestety jedna osoba zginęła, w momencie gdy na samochód, w którym przebywała przewróciło się drzewo. Zdarzenie miało miejsce przed hotelem Bilderberg w miejscowości Wolfheze, położonej w pobliżu Arnhem. W Amsterdamie dwie osoby zostały ranne, również w skutek drzewa powalonego przez silny wiatr, które przewróciło się na zaparkowany samochód.

Utrudnienia pojawiły się również na kolei, znaczna część pociągów nie mogła wykonać zaplanowanych kursów z powodu powalonych drzew.