Zmienna aura doszczętnie rozregulowała nasze organizmy i nic dziwnego, że w ośrodkach zdrowia robi się coraz bardziej tłoczno. Jednego dnia wieje wiatr i pada deszcz, następnego mamy silny mróz, a z nieba prószy śnieg. Niestety przed nami kilka kolejnych, bardzo nieprzyjemnych dni. Czoła musimy stawić dosłownie wszystkim zjawiskom pogodowym, jakie pojawiają się w przeciągu całego roku kalendarzowego. Ten artykuł poświęcimy śnieżycy jaka przetoczy się nocą z czwartku na piątek (08.01.2015r. – 09.01.2015r. ).

Mimo, że w piątek dodatnie wartości na termometrach zaokiennych zanotujemy w całym kraju, to jeszcze w czwartek we wschodniej połowie Polski panował będzie lekki mróz. Po dwóch dniach z solidnym mrozem w całym kraju grunt będzie mocno zmrożony, dlatego w czasie nadejścia jakichkolwiek opadów pojawi się niebezpieczna gołoledź.

Prognozy pogody zakładają dwa scenariusze odnośnie obszaru nad jakim mogą wystąpić opady śniegu. Pierwszy mówi, że biały puch z nieba może zacząć padać już wieczorem w zachodniej części kraju, drugi, że opad śniegu pojawi się w momencie, gdy strefa opadów znajdzie się na linii centralnych województw. Druga wersja pogodowa jest bardziej realna, ponieważ tam front dotrze późną nocą, więc powietrze powinno zdążyć się wymrozić.

Fatalne warunki na drogach pojawią się w całym kraju, ponieważ nawet deszcz spadając na wymrożony grunt będzie zamarzać, powodując przysłowiową „szklankę”. Cała wschodnia połowa kraju, a zwłaszcza wschodnie województwa Polski muszą przygotować się na intensywne opady śniegu. Tam do rana powinien panować lekki mróz, dlatego śnieg bez problemu będzie utrzymywał się, tworząc coraz to wyższą pokrywę śnieżną.

Przyrost pokrywy śnieżnej zależny będzie od temperatury, oraz intensywności opadu. We wschodniej części kraju spadnie 4-8cm  śniegu. Ważnym czynnikiem jaki pojawi się nocą z czwartku na piątek będzie również wiatr. Jego porywy mogą dochodzić do nawet 70-80km/h, a więc musimy spodziewać się zawiei i zamieci śnieżnych.

Front z opadami powinien zacząć opuszczać nasz kraj już w piątek rano. Wraz z odejściem strefy opadowej temperatura się podniesie, dlatego za oknami ujrzymy przysłowiową „pluchę”. Z nieba częściej będzie padał deszcz, a wiatr stale zacznie nabierać na sile. Możliwe, że ciepłe powietrze wedrze się dalej wgłąb Polski, dlatego opady śniegu nadal stoją pod znakiem zapytania. Będzie to zapowiedź groźnego pogodowo weekendu, o którym szerzej napiszemy w kolejnych artykułach.