W Azji mimo swojego odstraszającego zapachu i niezbyt atrakcyjnego wyglądu jest rarytasem. Smak serka waniliowego z lekką nutą cebuli i czosnku w opakowaniu przypominającym bycze jądra? Czemu nie w naszym klimacie?

W Polskich sklepach i supermarketach już od kilku lat dostępne są takie egzotyczne owoce jak pitaja, persymona czy papaja. Z całą pewnością jednak będziemy musieli jeszcze poczekać na duriana. Ten niezwykły owoc rośnie na drzewach osiągających ok 50 metrów wysokości. Przypuszcza się, że pochodzi z Indonezji, Malezji oraz Brunei. Uprawiany jest w wielu krajach egzotycznych o typowym ciepłym, tropikalnym klimacie (największym eksporterem duriana jest Tajlandia). Jest dość kapryśny- przestaje rosnąć jeśli temperatura spadnie poniżej 22 stopni Celsjusza.

W niektórych hotelach w Malezji zabronione jest wnoszenie durianów! Źródło zdjęcia: hongkongblong.com
W niektórych hotelach w Malezji zabronione jest wnoszenie durianów! Źródło zdjęcia: hongkongblong.com

Pierwsze wieści o durianie dotarły do Europy w XV wieku za sprawą Weneckiego podróżnika Niccolò dei Conti. Jego popularność zaczęła jednak rosnąć dopiero w XX wielu. W latach 20 ubiegłego stulecia jedna z amerykańskich firm farmaceutycznych wprowadziła na rynek suplement diety pod nazwą „Dur- India”, zapewniając konsumentów o jego zbawiennym dla zdrowia działaniu. Niewiele się wówczas pomylili. Owoc duriana bogaty jest w witaminę C oraz potas. Stanowi także doskonałe źródło węglowodanów, białka oraz tłuszczy roślinnych. W medycynie chińskiej miąższ owocu od stuleci stosowany jako środek rozgrzewający i napotny.

Miąższ duriana wygląda trochę jak.. masło? ugniecione ciast?
Miąższ duriana wygląda trochę jak.. masło?

I jak tu się nie spocić, skoro durian uważany jest za najbardziej „śmierdzący” owoc na świecie? Chyba najbardziej dosadną rekomendację wystawił mu amerykański podróżnik i smakosz Richard Sterling, opisując duriana tymi słowami:  „its odor is best described as pig-shit, turpentine and onions, garnished with a gym sock”. Dla tych, którzy nie znają angielskiego pozwolę sobie na bardzo wolne tłumaczenie: „świńska kupa + cebula + terpentyna dopełniona aromatem sfatygowanych skarpetek pana po siłowni„. Chyba po tej rekomendacji nie możemy się dziwić, że polskie stragany nie są jeszcze gotowe na duriana.

Film youtube ze śmiałkami testującymi smak owocu: