Do silnego trzęsienia ziemi doszło w rejonie Wysp Kanaryjskich. Jak się okazuje, jest to najsilniejszy wstrząs jaki odnotowano w tym rejonie od około 40 lat. Dokładnie 2 lata temu doszło tu do podwodnej erupcji wulkanicznej, wydaje się, że w najbliższym czasie historia ma się powtórzyć.

Do trzęsienia ziemi doszło 27 grudnia o godzinie 17:46 (czasu lokalnego), miało siłę 5,1 w skali Richtera. Epicentrum wstrząsu znajdowało się niedaleko południowego wybrzeża wyspy El Hierro na głębokości około 15 kilometrów. Wstrząs dało się odczuć na całym archipelagu.

Służby monitorujące aktywność wulkaniczną dla tego regionu nadały mu symbol żółty, a więc oznaczający wciąż zwiększającą się aktywność wulkaniczną. Nie znaczy to jednak, że dojdzie do wybuchu wulkanu, z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia rok temu w czerwcu. Wówczas wulkan po krótkim przypomnieniu o sobie uspokoił się.

W wyniku zwiększającego się podziemnego ciśnienia doszło do podniesienia się wysokości wyspy El Hierro o około 7 centymetrów! Najbardziej ląd podniósł się w jej południowej części. Od ubiegłego poniedziałku do środy odnotowano około 550 wstrząsów, z których 30 miało siłę ponad 3 magnitud.

W wyniku ostatniej erupcji wulkanu w 2011 roku doszło do przymusowej ewakuacji mieszkańców wyspy.

Zabarwiona woda z powodu podwodnej erupcji
Zabarwiona woda z powodu podwodnej erupcji. Źródło NASA