konwekcja maj czerwiec wiosna deszcz chmury

Kwiecień od już blisko 2 tygodni przynosi wietrzną, deszczową i bardzo kapryśną aurę. Na własnej skórze zatem doświadczyliśmy co znaczy słynne powiedzenie „kwiecień plecień”. Jednak wszystko ma swoje granice, tak samo jak znoszenie tej nieprzyjemnej i zimnej aury. Kiedy w końcu to ocieplenie?

Najbliższe dni to kontynuacja aury, którą znamy bardzo dobrze, a więc połączenia dużego zachmurzenia, chłodnego arktycznego powietrza lub pochodzenia polarnomorskiego oraz silnego wiatru i opadów mieszanych.

W dniu dzisiejszym przelotne opady wystąpią dopiero po południu i będzie to wyłącznie deszcz. Ciekawie w aurze zrobi się już w niedzielę, gdyż spodziewamy się dość intensywnej konwekcji, a więc powstania obfitych przelotnych opadów mieszanych – od deszczu, przez grad, po krupę śnieżną. Opady wystąpią w całym kraju, a najintensywniejsze pojawią się dopiero po południu, lokalnie przejdą również burze.

W poniedziałek w końcu pozytywne zmiany w aurze. Pochmurno będzie na przeważającym obszarze kraju, a na północy dodatkowo deszczowo, i nareszcie do Polski zacznie napływać ciepłe powietrze z południowego zachodu. Na południowym zachodzie temperatura może wzrosnąć do 14 stopni Celsjusza – jak na obecny kwiecień to istne szaleństwo..

Jeśli aura dotychczas nie zawróciła nam w głowie, to zrobi to we wtorek 25 kwietnia. Ostatni raz tak ciepło było 11 kwietnia. We wtorek na przeważającym obszarze kraju spodziewamy się temperatur rzędu od 15-16 stopni na północy, do 18-20 stopni Celsjusza na południu. Niestety przyjemną temperaturę popsują silniejsze podmuchy wiatru, dochodzące do 50-60 km/h.

No i to by było na tyle, gdyż w środę nad Polską zaznaczy się kolejny chłodny front atmosferyczny, który na kilka dni zostanie zablokowany nad naszym krajem. Oznacza to napływ chłodnego powietrza, zimnych nocy oraz niestety dużej ilości opadów. Bardzo możliwe, że ciepłe powietrze wciąż napływać będzie nad krańce południowo wschodnie. Jednak z racji dużej dynamiki zmian w prognozach, jeszcze wszystko może się zdarzyć, nawet z kolejnym akcentem zimowym włącznie.

Żeby nie kończyć chłodnym akcentem, ciepło zapowiadają się ostatnie dni kwietnia i weekend majowy. Po tylu chłodnych i nieprzyjemnych dniach, aura powinna w końcu wyjść z twarzą z całego zamieszania i „dać” nam w końcu kilka ciepłych dni.